Flavio Briatore jest bardzo niezadowolony z wypadku, jaki w wyścigu F1 w Baku spowodował Franco Colapinto. Wykluczenie obu bolidów Alpine oraz Lando Norrisa to najgorętszy temat po GP Azerbejdżanu 2026.

Błąd Argentyńczyka po restarcie sobotniej rywalizacji był bardzo kosztowny. Stuknięcie zespołowego kolegi i urzędującego mistrza nie tylko wywołało burzę, ale i przyniosło ogromne straty stajni z Enstone. Zamiast walczyć o podwójne punkty i P5 w klasyfikacji konstruktorów, ta pozwoliła Racing Bulls na odskoczenie o kolejnych 6 oczek i zwiększenie przewagi do 15.

Co gorsza, to właśnie wpadka Colapinto sprawiła, że Arvidowi Lindbladowi z drogi nagle zjechało kilka aut, a on sam nie został ukarany za kontakt z Liamem Lawsonem. Sędziowie ściągnęli bowiem odpowiedzialność z Brytyjczyka ze względu na chaos w tłoku i bezpośrednio przed nim (więcej TUTAJ).

Dla ekscentrycznego Włocha, który stoi na czele ekipy, taki rezultat musiał być nie do zaakceptowania, przez co od razu po wypadku można było zakładać, że jego reakcja będzie surowa. Flavio Briatore nie rozmawiał co prawda z mediami w niedzielny wieczór, ale w samym komunikacie Alpine znalazło się mocne podsumowanie.

- Oczywiście jestem niezmiernie rozczarowany wynikiem dzisiejszego wyścigu. Straciliśmy cenne punkty w walce o mistrzostwo. Takie incydenty nie powinny się zdarzać, zwłaszcza że jechaliśmy dobrze, a oba samochody były na punktowanych pozycjach. Jest mi przykro z powodu zespołu i Pierre'a, który wykonał świetną robotę przez cały weekend.

- Przepraszam również Lando i McLarena za zrujnowanie ich wyścigu. Wiem, że Franco wziął na siebie pełną odpowiedzialność. I słusznie, bo faktycznie zahamował zdecydowanie za późno, biorąc pod uwagę okoliczności i restart po zjeździe samochodu bezpieczeństwa. To był bardzo słaby ruch jak na kierowcę z jego doświadczeniem. Chcę poświęcić czas na refleksję i rozważenie, jakie działania powinniśmy podjąć następnie, abyśmy mogli wyciągnąć z tego wnioski i uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości.

Colapinto dostanie karę od zespołu?

To właśnie zdanie o następnych działaniach doprowadziło do uniesienia paru brwi. Briatore zwykle ostro traktuje swoich podopiecznych, choć poszlaki nie są najwyższej jakości. Dostępne jest głównie jedno dziwnie brzmiące zdanie z prasówki, natomiast w Formule 1, przynajmniej w teorii, czymś takiego kalibru nie powinno rzucać się przypadkowo, a wręcz należałoby uważać na wydźwięk. Z drugiej strony po Flavio trudno spodziewać się czegokolwiek, łącznie z patrzeniem na takie detale.

Jak do tej pory pojawiła się tylko jedna sugestia, wedle której Colapinto mógłby zostać surowo ukarany wysłaniem na ławkę rezerwowych w Malezji. Taki raport na portalu X zamieścił Thomas Maher z PlanetF1, ale w bardzo subtelnej formie, tj. zaznaczając, że to po prostu nie jest wykluczone.

Briatore jest jednym z tych ludzi, których stać na tak ostre zagranie, aczkolwiek jednocześnie jasne jest, że potencjalne wystawienie debiutanta byłoby de facto osłabianiem własnego zespołu. Kierowcy pierwszy raz od 2017 roku pojawią się w Malezji, a dla wielu z nich będzie to nowy obiekt. Doświadczenie z jazdy bolidami F1 i tak zrobi tu swoje.

Jeżeli Colapinto weźmie udział w rywalizacji na torze Sepang, to zostanie przesunięty o 5 pozycji. Gdyby zaś zabrakło go w wyścigu, który udaje GP Bahrajnu, jego cofnięcie zostanie odsłużone w Singapurze. Tego typu kary nakłada się po prostu na następny start danego zawodnika. 

Wczorajszy winowajca jest przynajmniej w o tyle dobrej sytuacji, że jego umowa na sezon 2027 została przedłużona miesiąc temu.