Lewis Hamilton postanowił skomentować ostatnie medialne doniesienia i zaprzeczyć, że domagał się zmian w Ferrari. Stajnia z Maranello przeżywa ostatnio trudny okres, notując nieudane starty i gasząc wewnętrzne pożary.
Scuderia jest obecnie w małym kryzysie. Od czterech wyścigów zespół nie zanotował nawet podium, choć na niektórych torach miał być bardzo mocny, a poza tym coraz wyraźniej widoczne są jego problemy operacyjne oraz frustracje Hamiltona. Na dodatek podczas GP Włoch kierowcy zespołu zaliczyli ostre starcie, a ogólnie wszystko sprawia wrażenie, jakby po obiecującym wejściu w nową erę nie było już śladu.
Po rundzie w Świątyni Prędkości sam Brytyjczyk pokazał palcem na swojego szefa, Freda Vasseura, a media zaczęły donosić o tarciach i podziałach, nie tylko wśród zawodników. Ci co prawda spróbowali opanować tę sytuację przed GP Hiszpanii, ale pogłoski nie ustały.
Kilka dni temu Corriere della Sera napisało, że spięcia sięgają dużo głębiej. Hamilton miał bowiem domagać się zmian w składzie ekipy, która udaje się na wyścigi i odpowiada za kwestie operacyjne na torze. Pisano też o tym, że relacje kierowcy z Vasseurem nie są już takie jak wcześniej. W związku z tym Hamilton wydał dziś oświadczenie na swoim Instagramie.
- Widziałem pewne historie o tym, że to ja chciałem dokonać porządków. Nigdy nie prosiłem o to, aby wymieniać kogokolwiek w moim zespole. Wszyscy w moim otoczeniu pracują bardzo ciężko każdego dnia. To ich zaangażowanie pcha nas do przodu.
- Zawsze staram się wzmacniać i podnosić na duchu ludzi, aby byli najlepszą wersją siebie lub przynajmniej widzieli w sobie to, co najlepsze. Nie za każdym razem jestem w stanie to osiągnąć, ale takie są moje intencje i po to tu jestem. Pracujemy wspólnie i to będzie kontynuowane.

