Nie milkną echa kontrowersji z GP Azerbejdżanu 2026. Lando Norris, który domagał się zawieszenia Franco Colapinto i podważył zasadność jego obecności w F1, przeprosił za tak ostrą krytykę. Wcześniej swój komunikat, choć w bardzo nijakim wydaniu, opublikowało Alpine.

W ostatnim wyścigu Argentyńczyk zaliczył wielką wtopę i wyraźnie przestrzelił hamowanie do zakrętu nr 1 po restarcie. Błąd doprowadził do wykluczenia z jazdy Pierre'a Gasly'ego i Lando Norrisa. To właśnie urzędujący mistrz był najbardziej rozgoryczony po zawodach i stwierdził, że taki kaliber wpadki powinien wiązać się z weekendem odpoczynku.

Zawodnicy z top 3, którzy nie byli pod wpływem emocji, nie zgodzili się z kierowcą McLarena, podobnie zresztą jak sędziowie. Ci przyznali Colapinto karę 10 sekund, zamienioną na +5 miejsc w Malezji, aczkolwiek nie nałożyli na niego żadnych punktów karnych.

Reakcja Brytyjczyka zdenerwowała natomiast argentyńskich fanów, znanych z regularnego zalewania internetu agresywnymi wpisami. Norris momentalnie znalazł się pod wielkim ostrzałem, a do nagonki włączył się nawet jeden z polityków.

Wszystko doprowadziło do tego, że już wczoraj Alpine zareagowało na ten wpis. To kolejna taka sytuacja w związku z fanami Franco, którzy kilka dni wcześniej zgotowali piekło Gasly'emu. Stanowisko stajni z Enstone było jednak wyjątkowo delikatne, zupełnie jakby ekipa nie chciała wprost nazywać tej grupy.

- Jako zespół czujemy, że należy ponownie odnieść się do hejtu i nienawiści w internecie po GP Azerbejdżanu. Dotknęła ona nie tylko jednego z naszych kierowców, ale też członków społeczności F1, w tym mediów i naszych rywali na torze, których podziwiamy i uwielbiamy się z nimi ścigać na szczycie motorsportu. Błędy w wyścigach się zdarzają, lecz nikt nie powinien być atakowany w komentarzach niezależnie od wyników czy skutków.

- Potępienie nienawiści w mediach społecznościowych nie jest wycelowane w jedną grupę fanów jakiegoś zespołu czy kierowcy. To uniwersalna sprawa, którą dostrzec i potępić powinni wszyscy kibice tego sportu. Już przy wcześniejszych przypadkach ostro potępialiśmy reakcję niektórych fanów i solidarnie z F1, FIA oraz innymi zespołami chcemy pokonać to zjawisko. Po ostatnich wyścigach występuje ono regularnie, a tego nie można tolerować.

- Jako dumny uczestnik i interesariusz czujemy się zobowiązani do wypowiedzenia się na ten temat, podobnie jak do wspierania wysiłków w celu znalezienia rozwiązania. Będziemy kontynuować ścisłą współpracę z promotorem mistrzostw, posiadaczem praw i organem zarządzającym, aby przedyskutować sposób, w jaki można temu zaradzić, zachęcając do zdrowej i sportowej rywalizacji, która sprawia, że F1 jest tak wyjątkowa.

Dziś w pierś uderzył się za to Lando Norris. W krótkim oświadczeniu kierowca McLarena przyznał, że przesadził i w związku z tym przeprosił swojego rywala.

- Za mną ogólnie trudny weekend w Baku, a także rozczarowujące i wczesne odpadnięcie. Po wyścigu wysłałem Franco wiadomość z przeprosinami za moje wypowiedzi, których po prostu nie powinienem był udzielić. Należało postąpić inaczej, a emocje były wysokie, ale to nie jest wymówka, bo zrobiłem źle. Sam popełniałem błędy w poprzednich latach i wiem, że to duża część wyścigów oraz walki na limicie. Wraz z Franco nadal dobrze się rozumiemy i jesteśmy dobrymi kolegami. Obaj czekamy już na powrót do ścigania w ten weekend.