W środowisku F1 pojawiły się kolejne bardzo interesujące doniesienia na temat potencjalnego przejęcia Alfy Romeo przez Michaela Andrettiego i przyszłości Coltona Herty. 

Pierwsze poważniejsze informacje związane z przejęciem stajni z Hinwil opublikowane zostały w sierpniu bieżącego roku, kiedy to serwis Racer przekazał, że współwłaściciel Andretti Autosport poważnie rozważa wejście do Formuły 1.

Z późniejszych nieoficjalnych przecieków wynikało, że do kluczowych rozmów pomiędzy obiema stronami miało dojść w najbliższy weekend w Austin przy okazji Grand Prix Stanów Zjednoczonych.

Gra w tym przypadku toczyć się ma o zakup 80% udziałów, których wartość szacowana jest na około 400 milionów dolarów.

alfa

Zagranicznie media donoszą jednak, że Michael Andretti pojawił się w tym tygodniu w siedzibie Saubera w Szwajcariii, przez co jego obecność na COTA poddawana jest pod dużą wątpliwość.  

Jednocześnie w obiegu znalazła się wzmianka, że termin negocjacji pomiędzy amerykańską stroną i Longbow Finance został oddalony w czasie, w wyniku czego podczas najbliższego weekendu wyścigowego nie są spodziewane żadne komunikaty w odniesieniu do tego wątku.

Nie jest to natomiast koniec ciekawych informacji związanych z tym tematem, bowiem Racer oraz Jenna Fryer z amerykańskiej agencji prasowej potwierdzili, iż 59-latek prowadził zaawansowane rozmowy z Alfą Romeo na temat udziału Coltona Herty w 1. treningu przed GP USA, co mogłoby mieć związęk z długoterminowym planem względem tego zawodnika.

Na ten moment wygląda jednak na to, że dialog nie przyniósł oczekiwanych skutków.

Jasne jest natomiast, iż Amerykanie starają się sprawić, by o Hercie mówiło się coraz więcej. Mistrz świata F1 z 1978 roku, Mario Andretti, cytowany przez The Race, przyznał, że chętnie zobaczyłby Coltona startującego na najwyższym szczeblu sportów motorowych. 

- W Ameryce możesz zrobić niezłą karierę za sprawą startów IndyCar lub NASCAR, aczkolwiek w przypadku Coltona wyraźnie widzę, że F1 dość mocno siedzi w jego umyśle. To bez wątpienia dobry czas dla niego. Zobaczymy jednak, co przyniesie przyszłość, bowiem na tym froncie dzieje się obecnie dość sporo.

- Chciałbym omówić tutaj kilka luźnych wątków związanych z tą sprawą, jednakże nie jestem rzecznikiem zespołu. Poza tym moja wiedza prawdopodobnie nie jest wystarczająco duża, abym mógł przekazać jakieś istotne informacje. 

- On od razu stał się znaczącą siłą w serii juniorskiej [Indy Lights]. Potem przeskoczył do IndyCar, gdzie od razu stał się zwycięzcą i to w dobrym tego słowa znaczeniu, nie fartem.

- Ma prędkość i dobrze kalkuluje. Do ostatniego wyścigu, który wygrał, ruszał z 14. pola w Long Beach. Nie dawałem mu 30% szans na zwycięstwo, ale on i tak okazał się najlepszy. Ma taką jakość, która - według mnie - zdarza się raz na kilka dekad. Bardzo chciałbym zobaczyć, jak da sobie radę w Formule 1.