Adrian Newey udzielił wypowiedzi na temat przyczyn problemów z nową jednostką napędową Hondy w F1. Okazuje się, że głównym kłopotem japońskiego producenta są zmiany kadrowe, o których przez długi czas rzekomo nie zdawano sobie sprawy. To bezpośredni skutek decyzji podjętych jeszcze podczas współpracy z Red Bullem.

Początek nowej ery jest dla stajni z Silverstone po prostu fatalny. Po spóźnieniu na testy w Barcelonie wydawało się, że w Bahrajnie uda się nadrobić straty, lecz tak się nie stało. Brytyjczycy z powodu ogromnych problemów z silnikiem przejechali najmniej okrążeń podczas pobytu na Bliskim Wschodzie i szybko zrozumiano, że do pierwszej rundy w Australii przystąpią jako czerwona latarnia.

Przed przyjazdem do Melbourne zaczęto spekulować, że i tak jest gorzej, niż myśleliśmy. Sugerowano, że ekipa najchętniej zostałaby w domu, a już na miejscu świat F1 zobaczył, iż sytuacja naprawdę jest koszmarna.

Załoga musi teraz bardzo ostrożnie podchodzić do przebiegu samochodów. Spowodowane jest to wibracjami, a te są na tyle poważne, że doprowadziły do uszkodzenia wielu zestawów baterii oraz powiązanych z nimi komponentów. Co więcej, problem odbija się nie tylko na maszynie, lecz jest także bardzo uciążliwy dla zdrowia kierowców. Nie wiadomo nawet, czy akumulatory nie odbiorą Alonso i/lub Strollowi szansy na start w zawodach.

To już nie ta sama Honda w F1?

Sprowadzenie Hondy oraz Adriana Neweya miało być dla Astona Martina przepustką do włączenia się w walkę o najwyższe lokaty, a na razie okazało się ogromnym rozczarowaniem. Były projektant Red Bulla w poprzedniej generacji zdobywał tytuły mistrzowskie z jednostką japońskiego producenta w swoich samochodach, a teraz znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji. To dlatego dziś zapytano go, dlaczego Honda znów wygląda jak w 2015 i 2017 roku, choć w międzyczasie święciła ogromne sukcesy.

- Aspekt historyczny jest tutaj istotny - powiedział Newey. - Honda wycofała się z Formuły 1 pod koniec 2021 roku, a powróciła w pewnym sensie pod koniec 2022 roku. Spędziła więc ponad rok poza sportem. Kiedy program był ponownie budowany, okazało się, że duża część oryginalnego zespołu zdążyła się rozpaść. Ludzie odeszli pracować nad panelami słonecznymi czy innymi projektami. 

- Spora część obecnej ekipy to nowicjusze w Formule 1, którzy nie mieli wcześniejszego doświadczenia w tej serii. Do tego rok 2023 był pierwszym sezonem obowiązywania limitów budżetowych dla producentów silników. Wszyscy rywale rozwijali się bez przerwy w latach 2021-2022, zachowując ciągłość kadrową i nie mając ograniczeń finansowych.

- Zakładam, że Honda wróciła, dysponując zaledwie około 30 procentami dawnego składu i to od razu w erze limitów budżetowych. Od początku znajdowali się więc w trudnej pozycji i niestety do dziś mają problem z nadrobieniem strat.

Aston nie wiedział tych o problemach

Newey został również poproszony o powiedzenie, czy zespół w ogóle nie posiadał takiej wiedzy wcześniej. Obie firmy ogłosiły wspólne plany dotyczące nowej ery 24 maja 2023 roku, ale aż do listopada 2025 Aston był pozbawiony pewnych istotnych detali. To o tyle zaskakujące, że w mediach spokojnie można było trafić na głosy, które przestrzegały przed skutkiem niepełnego wyjścia Hondy z F1.

- Nie, nie mieliśmy takiej świadomości. Dowiedzieliśmy się dopiero w listopadzie ubiegłego roku, gdy Lawrence Stroll, Andy Cowell i ja udaliśmy się do Tokio, aby przedyskutować plotki dotyczące nieosiągnięcia zakładanego poziomu mocy przed pierwszym wyścigiem. To właśnie wtedy okazało się, że duża część pierwotnej kadry nie wróciła do pracy przy wznowieniu programu F1. Odpowiedź brzmi więc: nie, wcześniej o tym nie wiedzieliśmy.