Lando Norris otwarcie nie zgadza się z Maxem Verstappenem ws. krytyki przepisów F1 2026 i sugeruje, że drzwi wyjściowe są szeroko otwarte. Czterokrotny zdobywca tytułu podkreślił w czwartek, że obecna „Formuła E na sterydach” może go przestać interesować. Urzędujący mistrz ma zupełnie inne zdanie.
Drugi dzień testów F1 w Bahrajnie został zdominowany przez problemy Mercedesa i sesję dla mediów z udziałem Maxa Verstappena, z której królowa motorsportu zadowolona nie będzie. Reprezentant Red Bulla po prostu przejechał się po rewolucji technicznej i jej owocach, czyli dziwnych bolidach, wymagających nieustannego dbania o energię elektryczną.
Max dosłownie nie zostawił na nowej F1 suchej nitki, tworząc ostre porównania oraz pokazując, że nie czuje się tak, jakby walczył na tym poziomie. To sto razy mocniejsza krytyka niż głosy niezadowolenia, jakie popłynęły od Fernando Alonso czy Lewisa Hamiltona, nawet jeśli Brytyjczyk pozwolił sobie na całkiem dosadne nawiązanie do GP2.
Komentarze Verstappena nie spodobały się Lando Norrisowi, który w czwartek przedstawił odmienne stanowisko. Jego zdaniem z nową Formułą 1 nie jest tak źle, tylko inaczej, a sami zawodnicy mają mało powodów do użalania się przed dziennikarzami.
- Nieźle się bawiłem. Naprawdę mi się podobało. Jeżeli on chce odchodzić, to proszę bardzo. Formuła 1 ciągle się zmienia. Czasem jeździ się lepiej, a czasem nie tak dobrze - ocenił Norris.
- Płaci się nam chore pieniądze za to, aby się ścigać, więc nie możemy szczególnie narzekać. Każdy kierowca może sobie znaleźć inne zajęcie. To nie tak, że on musi tu być, czy ktokolwiek inny. To wyzwanie, aczkolwiek dobre, fajne dla inżynierów i dla kierowców. Musimy prowadzić w inny sposób oraz zrozumieć różne rzeczy, ale nadal możemy jeździć samochodami, a przy okazji zwiedzać świat i dobrze się bawić. Nie ma na co narzekać.
Norris zaznaczył także to, co powiedział jego zeszłoroczny konkurent: niechęć do nowych przepisów nie oznacza spuszczania z tonu.
- Nie spodziewam się zresztą, że Max wyjedzie na tor i będzie miał to w dupie. Ciągle będzie starał się wygrać. Max nigdy nie przestanie próbować. Po prostu nie będzie się tyle uśmiechał.
Lando poza tym wysnuł teorię, wedle której Verstappen w pozycji debiutanta miałby znacznie łagodniejsze zdanie.
- Bolidy wydają się nie aż tak szybkie jak w poprzednich latach i na pewno nie prowadzą się perfekcyjnie - kontynuował Norris. - Jestem jednak pewny, że gdyby był to jego pierwszy samochód w F1, to pewnie mówiłby, że jest fantastyczny. Porównując do poprzedniej generacji, jazda nie jest piękna, lecz nadal jest okej. Poza tym to wczesny etap, na którym będziemy dużo wolniejsi. Jeżeli przenieślibyśmy się na koniec tego roku czy nawet początek następnego, to zaczniemy jeździć dużo szybciej.
- Każdy może mieć swoje zdanie i zdecydować, co chce robić. Nikt nie powinien narzekać albo złościć się na to. Jemu się nie podoba, ale mi już tak.

