Rywale Astona Martina są pod ogromnym wrażeniem poprawek bolidu AMR26 w wersji B. Pakiet przywieziony na weekend F1 na Węgrzech zadziałał, a Fernando Alonso wprowadził zielony samochód do Q2. Nawet jeśli Hungaroring sprzyja tej maszynie, to m.in. Williams zastanawia się, czy w ogóle byłoby stać go na taki skok.
Aston Martin wreszcie przestał być najsłabszym bolidem w tym sezonie. Jeden pakiet sprawił, że stoper zaczął pokazywać mniej więcej dwie sekundy mniej, choć naturalnie jest to trudne do dokładnego oszacowania.
Stajnia z Silverstone trafiła z doborem toru, na którym zadebiutowała tzw. wersja B. Kręty Hungaroring jest najmniej wrażliwy na deficyty mocy, co sprawia, że wydajność aerodynamiczna ma dominujące znaczenie. Oczywiście AMR26 nadal traci czas na prostych, ale nie jest to widoczne tak bardzo jak np. na Spa.
Fernando Alonso, który wszedł wczoraj do Q2, mówił jeszcze w piątek, że zespół celował w osiągnięcie docisku na poziomie czołowych ekip środka stawki. Być może brzmiało to bardzo ambitnie, ale w sobotę Alex Albon przyznał, że Aston posiada teraz lepszy docisk niż jego maszyna.
Dla będącego jednym z rozczarowań sezonu Williamsa to podwójnie bolesna sytuacja, szczególnie że inżynierowie w Grove nie przygotowują obecnie czegoś podobnego.
- Nie wiem, co to za poprawki, ale sam mogę tylko marzyć o takich. Zyskali ile, 1,5 sekundy, może i 2 sekundy? Chwała im za to. Będziemy walczyć z nimi w niektórych wyścigach tylko ze względu na różnice w prędkościach na prostych. Mogę wam jednak powiedzieć, że w zakrętach są wyraźnie szybsi od nas - tłumaczył Albon.
- To coś, co otwiera nam oczy. Wiemy, jaki jest nasz pakiet na Baku. Po prostu nie jest taki. Mamy sporo roboty.
Carlos Sainz spróbował przedstawić poprawę Astona jako coś, co musi zmotywować Williamsa. Hiszpan był pod wrażeniem pracy Adriana Neweya i spółki, ale uważa, że jego koledzy z fabryki nie powinni być gorsi.
- Musimy patrzeć na to pozytywnie, zamiast się tego bać. Dla mnie to tylko pokazuje, że jeżeli zespół F1 z podobnym zapleczem zrozumie swoje ograniczenia, to może tak bardzo się podnieść i dodać tyle docisku w pół roku. To powinno zachęcać nas do tego, abyśmy mieli odwagę zrobić to samo - ocenił Sainz.
- Jeżeli tego nie robimy, to dlaczego tak jest? Nie mamy takich możliwości? To jest dla mnie istotne w kontekście przyszłości, pokazać, że możemy zrobić coś takiego jak inny zespół środka stawki. Aston miał najsłabszy docisk i najgorsze chassis na Spa, a tutaj ma najwięcej docisku z całego środka stawki.
- Teraz to my musimy znaleźć rozwiązanie poprawić pakiet. Oceniam to pozytywnie. Zespół powinien myśleć, że to jest możliwe, jeżeli zrobisz dobrą robotę.
Nie tylko Williams może patrzeć na Astona z zazdrością. Podobnie na sprawę patrzy Oliver Bearman, nawet jeśli Haas nie jest tak bogatą ekipą i w teorii pochodzi z trochę innej ligi.
- To trudny weekend. Nie powinniśmy walczyć z Astonami. Boli nas to, bo taka sytuacja pokazuje, że naprawdę mamy swoje problemy w tej chwili. Jednocześnie to na tym torze są najkrótsze proste. To nie będzie wyglądało tak zawsze, ale i tak możemy sobie przypomnieć, dlaczego powinniśmy się poprawić - mówił Brytyjczyk.

