Valtteri Bottas nie będzie cofnięty na starcie GP Australii 2026. Po powrocie do F1 na Fina czekała zaległa kara, której początkowo nie usunęła nawet zmiana przepisów. Zrobiła to dopiero drobna, wyjątkowo sprytna i niedawna korekta regulaminu, która nie została zauważona aż do dzisiaj.

Bottas jeszcze jako reprezentant Saubera dopuścił się błędu w GP Abu Zabi 2024, swoim ostatnim wyścigu przed rozbratem ze startami na najwyższym poziomie. Za kontakt z Sergio Perezem ukarano go cofnięciem o 5 pozycji, które miał odrobić dopiero w przypadku wywalczenia powrotu do F1. 

Jeszcze zanim Valtteri podpisał nowy kontrakt, władze sportu zastanowiły się nad tym, czy przesuwanie zawodników po rocznej przerwie ma jakikolwiek sens. Przez lata nie był to praktycznie żaden problem, bo kara wisiała tylko nad Jensonem Buttonem, który jednorazowo wrócił do F1 z emerytury i nabroił w starciu z Pascalem Wehrleinem w GP Monako 2017. Później doszedł do tego incydent z udziałem Roberta Shwartzmana, a następnie przypadek Bottasa, przez co postanowiono coś z tym zrobić.

W sierpniu 2025 uznano, że od nowego sezonu kary będą nakładane tylko na wyścigi w najbliższych 12 miesiącach, a nie bezterminowo. Początkowo zinterpretowano to jak działanie prawa wstecz i część obserwatorów myślała, że kara Bottasa zniknie, ale FIA zareagowała na to oświadczeniem, które rozwiało wątpliwości.

- Obecnie kara zostaje utrzymana, ponieważ nie ma żadnego mechanizmu, który pozwoliłby na wsteczne skorygowanie decyzji arbitrów. Ta została podjęta zgodnie z tymi przepisami, które wykorzystywano w danym czasie. Zmiana reguł [2026] ma na celu uniknięcie tak nietypowych sytuacji w przyszłości - przekazał wtedy rzecznik prasowy.

Dziś okazało się jednak, że taki mechanizm może istnieć, jeśli tylko ktoś trochę pomyśli i odpowiednio wmontuje go do regulaminu. W zaktualizowanej wersji przepisów sportowych na sezon 2026 znalazł się bowiem dopisek o tym, że podczas formowania gridu cofani będą jedynie ci kierowcy, którzy mają karę z ostatnich 12 miesięcy. W ten sprytny sposób FIA stworzyła sobie mechanizm nieegzekwowania starszych werdyktów (formalnie inne anulowanie ich jest naprawdę niemożliwe).

Co ciekawe, sama zmiana przepisów została przeoczona, choć istnieje już od paru dobrych dni. FIA wrzuca nowe regulaminy w specyficzny sposób, bez uprzedzania i informowania wprost o wszystkich poprawkach. Czasem zdarza się tak, że mniejsze lub większe rzeczy pozostają nieodkryte, dopóki ktoś nie pokaże na nie palcem. Wśród nich znalazła się właśnie ta dotycząca Bottasa, o czym jako pierwszy poinformował sam kierowca. 

Gdy na konferencji prasowej szwedzko-fiński dziennikarz zadał mu pytanie o nadchodzącą karę, to spotkał się z zaskakującą odpowiedzią: - Nie śledzisz mnie na Instagramie? Ogłosiłem to 20 minut temu! Wychodzi na to, że kara zniknęła, bo zmienił się jakiś przepis. Nie będę cofnięty - powiedział zawodnik.